Madonny Polskie w Teatrze Oratorium

Teatr Oratorium przy Bazylice NSJ na Kawęczyńskiej w Warszawie zaprasza na monodram Krystyny Wolańskiej oparty na tekście reportażu Jacka Hugo-Badera, w reżyserii Krzysztofa Wierzbiańskiego z muzyką Waldemara Parzyńskiego pt. „MADONNY POLSKIE”

Ten poruszający spektakl jest wspomnieniem ponurych czasów stanu wojennego.

Jest to opowieść o kobietach które, po wybuchu stanu wojennego, utraciły swych najbliższych. Zostali oni zamordowani w różnych okolicznościach przez milicjantów czujących swą bezkarność w służbie komunistycznego reżimu PRL.

Dziewięć historii,dziewięć ofiar represji i tylko dwóch sprawców. Tylko dwa nazwiska, tylko dwóch ukaranych. W sumie odsiedzieli trzy lata i dziewięć miesięcy za dziewięć nieszczęść, kilkadziesiąt sierot, ocean rozpaczy, morze łez.155 dni odsiadki za jedno życie!

Premiera monodramu odbyła się w wigilię 31 rocznicy ogłoszenia Stanu Wojennego 12.12.12, w Centrum Edukacyjnym IPN „Przystanek Historia” w Warszawie przy ul. Marszałkowskiej.

 

„Wbrew pozorom rzecz nie jest o stanie wojennym, lecz o kondycji ludzkiej. O tragicznych losach, wcale nie tylko naszej niedawnej historii, ale wielu tragedii które działy się i nadal będą się działy w całym świecie. W tym sensie utwór jest ponadczasowy. I o kobietach... Pozostając same, dźwigając do końca swój krzyż, robią swoje. Pracują, zarabiają, wychowują dzieci najlepiej jak potrafią (a potrafią wcale nieźle), ale najważniejsze, że nie bagatelizując krzywd zadanych im przez podłość i głupotę, idą do przodu. Nie rozliczają nieprawych. Lecz nade wszystko - potrafią wybaczyć. Tak najprościej - po chrześcijańsku.”

Napisał Prof. Włodzimierz Ostoja-Zagórski po premierze przedstawienia.

 

Terminy spektakli: 10,11,12,18,19 grudnia 2015, godz. 19:00, cena biletu-cegiełki 20 zł

 OD AKTORKI

 

 Któregoś dnia, podczas pracy z młodzieżą zorientowałam się, że oni nic nie wiedzą o tzw, stanie wojennym. Również ich rodzice, którzy podczas tego stanu byli dziećmi, a także rodzice tych rodziców – nie pamiętają. A jeśli nawet...nie przekazują tej pamięci nowym pokoleniom.

 I nie chodziło mi o żaden odwet, żadne „rachunki krzywd”, ale o zwykłą ludzką pamięć – ile zła na zwyczajnych ludzi może sprowadzić absolutna, niekontrolowana władza.

I chodziło mi też po głowie, że kiedy odzyskaliśmy tę wolność, to okazało się, że jak zwykle wywalczyli ją mężczyźni. Owszem, pojedyncze kobiety przewijają się przez historię, ale trochę „jakby obok”. A przecież to nieprawda. Wszystkie narażając własne rodziny, często też życie walczyłyśmy równorzędnie z mężczyznami. Tylko potem spokojnie wracałyśmy do swoich zajęć zawodowych i rodzinnych nie wykrzykując „ile to Ojczyzna od nas otrzymała” i „co się nam za to należy”.

Reportaż Jacka Hugo-Badera pt. „Madonny Polskie” był tekstem który właśnie odpowiadał na wszystkie moje przemyślenia. To, że jest tak bardzo związany z religią jest dodatkowym dowodem na naszą polską obyczajowość. Wszak na msze „za Ojczyznę” (wówczas zawsze dużą literą) przychodzili wszyscy. Wierzący i niewierzący. Całe społeczeństwo. A więc także te kobiety - wychowawczyni w przedszkolu,  rolniczka z jedenaściorgiem dzieci, szwaczka tapicerki z twardej dermy, nauczycielka, urzędniczka... W sumie dziesięć. Nie były bohaterkami. Nie chciały nimi być. Los i historia to sprawiły. Tępa władza pozbawiła je ich miłości. Odebrała najbliższych. Najukochańszych.

To często nasze sąsiadki, rzadziej koleżanki, bo nie mają czasu na spotkania koleżeńskie. Trzeba iść do pracy. Zarobić na dom. Potem jeszcze zająć się dziećmi. Potem dzieci odchodzą. Często mają pretensje do matki, że nie dała im więcej, że za mało poświęcała czasu. Ot życie. Jakie to bohaterstwo?

O tym wszystkim trzeba czasem porozmawiać. Bo spychane w podświadomość zalega w nas, tworzy nienawiść. Chrystus powiedział: „Mówcie sobie swoje grzechy”

I ten spektakl jest rodzajem rozmowy. Ale też własną, wewnętrzną spowiedzią z ogromną nadzieją uzyskania rozgrzeszenia. A po nim jest jeszcze potrzeba rozmowy. Tak wielka, że ludzie podchodzą do mnie i koniecznie, choć dwa słowa chcą ze mną zamienić.

Bardzo się bałam czy dam radę zagrać 10 kobiet w jednogodzinnym spektaklu. 10 bohaterek i niezależna dziennikarka. Czy się udało? Ocenę pozostawiam widowni.

 

Krystyna Wolańska

 

Fakty historyczne opisane w reportażu Jacka Hugo-Badera i w monodramie „Madonny Polskie” zostały zweryfikowane przez IPN.

Ofiary:

1. Piotr Majchrzak z Poznania - zakatowany na stopniach kościoła 12 maja 1982.

2. Antoni Browarczyk z Gdańska – jedna z pierwszych ofiar stanu wojennego. 17 grudnia1981. Zastrzelony na ulicy.

3. Stanisław Kulka – rolnik ze wsi Oborzany. - Zastrzelony 15 listopada 1984 przez milicjanta z drogówki w Dębnie Lubuskim, gdy wracał furmanką z dziećmi do domu.

4.Józef Kurowski – sierżant z Krakowskiej drogówki. Wysłany powtórnie do tłumienia manifestacji w Nowej Hucie popełnił samobójstwo 12 listopada 1982.

5. Mieczysław Poźniak – technik-elektryk Elektromontażu Lubin. 31 sierpnia 1982 milicja otwiera ogień do demonstrantów. Giną trzy osoby.

6. Kazimierz Michalczyk z Wrocławia w zginął od kuli postrzałowej w brzuch 31 sierpnia 1982.

7. Jacek Stefański z Gdańska. 2 sierpnia 1982 rozjechany na ulicy milicyjnym skotem. Grał na flecie „Mury” Jacka Kaczmarskiego, a na ulicach roiło się od tajniaków.

8. Bogusław Podborczyński – kolporter związkowych wydawnictw. W marcu 1983 zniknął wracając z pracy do domu. Po miesiącu wyłowiono go z rzeki. ...A na rękach ślady więzów.

9. I jeszcze... 7-letnia Edytka. Zabita pierwszego dnia wiosny 1984 przez milicjanta, który dla zabawy strzelał z okna swojego mieszkania. Wracała z dziadkiem ze szkoły.

2015-12-07 18:51 1033

Komentarze

Ten materiał nie ma jeszcze komentarzy

Dodaj komentarz

Twój mail będzie nie widoczny.